Zasiadłam do komputerka, żeby biurowe prace na rzecz gospodarstwa wykonać, ale jednak potrzebuję Iksińskiego, bo sama nie jestem do końca pewna, co na którym kawałku zasiane i jaki ekoschemat mam tam zaznaczyć. Co dwie głowy to nie jedna.
I na blogi mnie ściągnęło, niechcący jakby ;D
Niestety już wiosna, pierwsze prace około domowe okupiłam turbo przeziębieniem. Od zapalenia krtani przez kaszle i katary do opryszczki w nosie i na nosie.
Ale już się pozbierałam, nawet okna umyłam, bo nie mogłam znieść tego jak wyglądają w słońcu. Bociany lecąc, już pewnie chichoczą na myśl o moich czystych oknach :D
Gniazdo mają wyszykowane:
Zdjęcia z 1 marca śnieg już się roztopił, w tym roku wyjątkowo leżał całą zimę. Spadł w grudniu i non stop leżał do marca. Plus był taki że koty się nie brudziły.
Łapki mi trochę odpuściły, trochę bolą, ale robię bo lubię.
Nie umiem robić zdjęć, kolory są nie takie, nie umiem zadbać o szczegóły, żeby jakieś ładne tło uchwycić. Ja robię obiekt, a potem się okazuje, że mandala uprasowana, ale materiał dookoła już nie ;D|
Ale zawsze dzięki temu na moim tle, mogą się lepiej poczuć ci którzy to potrafią ;)
Nie umiem, przyznaje się i nawet nie mam aspiracji, już musi tak być.

Zaraz się zaczną ogródki trawniki i nie będzie czasu na szydełko. Rolnictwo napawa mnie zgrozą, ceny paliwa i nawozów szybują a ceny tego co produkujemy są na poziomie sprzed 20 lat, jak żyć?
Niezliczone ilości marchwi, pietruszki, cebuli i ziemniaków gniją w polach, część nawet niewykopana, nie było gdzie tego sprzedać. Teraz już trzeba siać, a nie wiadomo, czy będzie zbyt, przetwórnie nie chcą podpisywać umów kontraktacyjnych.
Powyżej pryzma marchwi, jakich wiele w okolicy. Trzeba było trochę trudu, żeby to zasiać i wykopać, a teraz leży i marnieje.





Serwetki przecudnej urody. Dla mnie najgorsze jest zawsze upiecie i prasowanie. Efekt super!
OdpowiedzUsuń