A w sobotę idę na wesele do mojej drugiej z trzech przyjaciółek. Występuję tam w charakterze niani do wnuczki jej siostry, zgłosiłam się na ochotnika.
Zdałoby się jakoś wyglądać, żeby dziecka nie wystraszyć.
W rodzinie małża wybuchła wielka kłótnia, może kiedyś zagłębię się w szczegóły. Nawet jest mi to chyba potrzebne w celach terapeutycznych. Taką sobie zrobiłam jazdę w umyśle, że już byłam wykończona nieustannym wałkowaniem tematu, tłumaczeniem każdemu na czym polegał jego błąd i jak się powinien zachować. A dobrze wiem, że każdy z nich się okopał na swoich pozycjach i nie ma szans, żeby spojrzeli z innej perspektywy.
W blogach mam hiper zaległości, bo żeby wyciszyć gadającą głowę czytałam książki i sprężałam się żeby skończyć zamówione koty.
Synowej zebrałam chwasty do zielnika i miałam przy tym dużą frajdę.
Od blogoczytelniczki aż(!) z Kanady dostałam zumbową torebusię, którą szpanuję na każdej zumbie :D
To szalenie miłe i niezwykłe, że taki kawał świata i że ludziom się chce. Mama B. tłukła się pół świata z torebką dla mnie i wysłała ją do mnie już z Polski. A przecież nie musiała i nic z tego nie miała, ani mama , ani B.(dziekuję:)
Lecę bo o 12 mam dentystę.Wiem że mus, ale organizm reaguje stresem. Pobolewa mnie ząbek, daje na razie subtelne znaki, ale chyba będzie borowanie .....








